OGŁOSZENIA                           KSIĘGA GOŚCI                            FORUM                           CZAT

 

Strona Główna 

HISTORIA

Historia Miasta
Historia Gminy 
Zabytki               
Członkowie AK


GEOGRAFIA

Położenie i przyroda


DEMOGRAFIA

Ludność


WŁADZE 

Władze Miasta
Rada Miejska


OŚWIATA

ZS w Korszach
Przedszkole


KULTURA

Biblioteka
Dom Kultury


PARAFIE

Rzymsko-katolicka
Prawosławna


ŚWIETLICE

Świetlica Caritas


STOW.

Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom...


SPORT

MKS Korsze


GALERIE

Korsze wczoraj
Korsze dzisiaj


 
ROZKŁAD JAZDY

PKP
PKS


AUTORZY

Kontakt


STRONY WWW

Linki

 

Witaj na Nieoficjalnej Stronie Miasta i Gminy Korsze!!!

POEZJA 

MARCIN WÓJCIK

 

Jesień

Jak ja uwielbiam te jesienne chłodnawe wieczory, które zamykają ludzi w ich ciepłych domach przed telewizorem lub wyglądających przez okno na zatopione w złocistych liściach ulice i chodniki, którymi spacerują w zamyśleniu ludzie - marzyciele - z niecierpliwością czekający na to co zapewne nigdy się nie wydarzy -  a gdzieś wśród nich spaceruje i ja -  równie zamyślony i czekający na tą jedną chwilę w której wszystkie drogi się wyprostują i powiodą mnie tam gdzie czeka na mnie moje przeznaczenie... czy to tylko marzenie...? myślę że tak, lecz jest tak piękne że w pewnym momencie staje się elementem stale wpisanym w ludzką egzystencję....

Zycie

Nigdy się nie dowiesz jak strasznie mi ciężko.. jak to boli gdy usychasz jak złoty jesienny liść z braku wody. gdy staniesz na krawędzi swej własnej pustki i nieograniczonej przestrzeni zdrętwiałej wyobraźni - zastanów się - odetchnij - już prawie dobrze - nieznane dotąd uczucie powraca - spokój - czy można spaść niżej niż się stoi - kieruj się marzeniami, pozwól im rozwinąć skrzydła aby zabrały cię tam gdzie bywasz w swoich snach - na krańcu Twojej podświadomości - tam znów tli się nadzieja - strach - przychodzący wraz z niepewnością  niepokój - obojętność na otaczającą rzeczywistość jest jak koło ratunkowe na środku wanny - gdy nie ma już dna czujesz się pewnie - spróbuj choć raz zanurzyć się w kropli swej moralności a dowiesz się co tracisz nie korzystając z okazji... a po drugiej stronie trawa jest bardziej zielona - wystarczy otworzyć oczy i wyciągnąć rękę aby dosięgnąć - ideał? - który sam w sobie znaczy nic, z Tobą znaczy wiele, w Tobie znaczy więcej, w nim...- nie ma już nic co warto podziwiać gdy jest sam - kiedy jest daleko - co czujesz gdy go nie ma...? - uczucie spełnienia - czy to potwierdzisz gdy nie będzie odwrotu?...czy w Twojej podświadomości jest miejsce na wolność - na tą przestrzeń...? to jedyne miejsce gdzie nikt Cię nie znajdzie gdy mu na to nie pozwolisz... tak, to powinno być przyjemne lecz... już nie pamiętam jak to smakuje - bariera -  którą muszę przekroczyć żeby wygrać - jest tak mała - lecz różni się od reszty - zdecydowanie jest silniejsza ponieważ... - już wiem - to ja ją stworzyłam... PoCzĄtEk NoWeJ DrOgI JeSt PoD TwOiMi StOpAmI -  nie stój w miejscu gdy bariera pęka- - możesz je wykorzystać według swego uznania - lecz tylko raz - życie...

Nieprzytomność

Czasem zdarza się że zasypiam, tak ja - odpływam - twardo stojąc na nogach - bujam - wśród obłoków stworzonych z ludzkich myśli i problemów - dla mnie - gdy nie ma już nic co warto podziwiać prócz tego czego nie podziwia nikt z wyjątkiem - Ciebie - gdy mkniesz korytarzami zaludnionego miejsca - ja dziwię się jak daleko można zajść mając zamknięte oczy - to przecież takie proste - nie widzieć tego co samo rzuca się w oczy ponieważ - jest inne - odróżnia się od tego co sobie wyobrażałem nie licząc - mnie - ja zawsze patrzę w tą samą stronę ponieważ - boję się...? nie... widziałem już wystarczająco dużo - przypatrywałem się temu czego Ty nie chcesz zauważyć a ja...? wciąż tam jestem. stoję obojętny na to co widzą we mnie inni - bo myślę. nie rzucając słów na oślep, korzystam z okazji aby zamknąć się w sobie i schować klucz tam... tak tam go znajdziesz. gdy spojrzysz w głąb siebie i odpowiesz na nurtujące Cię pytania, gdy przekroczysz linię która dzieli cię od mety - końca cierpienia - odnajdziesz drogę do samego siebie i nauczysz się cieszyć - jak małe dziecko, które wtulone w ramiona swojej matki - zasypia - i czując się bezpiecznie śni o tym, czego dorośli nie potrafią dostrzec... tak zasypiam i ja. uwierz mi - to takie proste...

Naznaczony  Egoizmem.  

Cienka linia która dzieli nas od wykończenia - narysowana kredą maczaną w krwi wyssanej z samej głębi bezinteresownie kochającego, złudnego serca, które zaczyna bić w innym rytmie niż dotychczas... ale czy kogoś to obchodzi gdy już się nie żyje..? czy wtedy staniesz przed lustrem i powiesz że ja tam jestem. po drugiej stronie gdzie nie ma już czasu na sen? słońce, które kiedyś wschodziło dla nas, jest teraz widoczne już tylko dla Ciebie - mnie nie widać nawet kiedy stanę na stole - jestem mały...? w środku jestem cały.. nie widzisz co tam jest? zatraciłaś zmysł sprawiania mi przykrości - przy każdej okazji - jesteśmy sami. co robimy gdy nikt nas nie widzi. oczywiste... oglądamy okrutne zbrodnie w telewizji -  aby uświadomić sobie że jednak jest ktoś gorszy od nas... czy na pewno? tak to jestem ja. stoję w rogu i spoglądam przez okno, które.. stworzyłem  dla siebie żeby choć przez sekundę móc odetchnąć i spojrzeć na to, co pragnę widzieć - egoizm. wiem, ale poza tym nie wiem nic. gdy słyszę ta muzykę, która przypomina mi o sobie - ja jeszcze jestem - chce mi się śpiewać ale.. nie mogę tego robić kiedy chce bo mi nie pozwolono. oni wciąż na mnie patrzą i wmawiają mi, że.. już sam nie pamiętam co mówili... nieważne. nikogo już to nie obchodzi ponieważ jest o mnie.. ja nie znaczę nic więcej niż wtedy, gdy próbowali mnie poniżyć.. zanim  pociągnę za ten sznurek.. czy powinienem zostać zastrzelony zanim cokolwiek powiem.. spraw aby to miało sens nie zmieniając mnie... nie ma już pokoju w tym pomieszczeniu... żebym tylko mógł Ci to uświadomić. czy ktoś zanotował że to może być ważne? ale ostatnią rzeczą którą powiem.. lepiej już nie mówię nic...

Dążąc Do Nikąd.

Niby zwykły jesienny zeschnięty liść, a wygląda... tak jak ja. spotykam go zawsze gdy zostaje sam na sam ze sobą... tam nie widzę siebie... a jednak to ja jestem taki jak on... obolały błądzę i ze strachem w oczach zaciskam wargi... nie mogę tego wypowiedzieć choć chcę.... milczę...

dlaczego to tak strasznie boli... ciekawe czy Ty też to czujesz... a jeśli tak..? czy kiedyś mi to powiesz..? czy kiedyś nie będzie za późno...? myślę ze chce tylko jednego...a każdy inny chce drugiego.. rozczarowałem się... ale cieszę się ze myślimy tak samo... to pomaga gdy nie ma już nic... i tak fajnie jest być jednością.. i tak fajnie chodzić wieczorem ciemnymi jesiennymi uliczkami... nie wiadomo po co... ja wiem... ciekawe czy Ty też...? myślę ze kiedyś Ci się to przyśniło ale... nie wierzysz ze tak może być... zwątpienie..? skąd ten niepokój w głębi Twojej duszy... ja to potrafię a najlepiej Ty...spójrz na to inaczej.. kiedy ja śpię.. czy patrząc na mnie myślisz tak samo...? tyle chciałbym Ci pokazać... czy kiedykolwiek starczy mi czasu aby to wszystko zrobić....

Przed Jego Obliczem.

Nareszcie... podniosłeś krzyż odpowiedzialności i smutku... otworzyłeś drzwi, które wcześniej sam zamknąłeś... zobaczyłeś to czego wcześniej nie dostrzegałeś... jak dużo cierpienia i smutku potrzeba aby odnaleźć tą właściwą drogę. kiedy już stracisz umiejętność pozytywnego myślenia pomyśl o innych.. nie jesteś sam.. inni tez czują. jakiś pierwiastek potrzeby szczęścia zaczyna kwitnąc w Twojej głowie.. dlaczego odcinasz się od tego co jest nieuniknione..? to takie nierealne a jednak się stało. ja jestem inny.. taki prosty.. a Ty..? czułem że zawsze posiadałaś dar samowystarczalności... to kolejna zabawka w twojej dłoni, która straciła aprobatę i zaczęła żyć własnym życie... ale ja.. czasem zastanawiam się czy ja w ogóle istnieje... przecież ja tez mam uczucia.. tak samo jak ty posiadam zasady i nie łamię ich.. a może to tylko sen... lesz teraz już nadszedł ten czas.. święta już nigdy nie będą wyglądały tak samo. wychodząc z domu postawie sobie inny cel.. albo wcale go sobie nie postawię... czy w każdym naszym działaniu musi być jakiś cel...? wystarczy uczucie, natchnienie, tylko jedna chwila, w której zrobimy coś, co odmieni nas i nasza rzeczywistość.. to jest jak dar.. dar przekazywania innym tego czego nie widać... wdrażania w siebie zasad, które stanowią podstawę naszej egzystencji w z odzie z... Nim. On to wszystko wie... wszystko wiesz także i Ty i nic nie jest w stanie Cię zmienić, a ja... ciągle staram się naciągać rzeczywistość... moją rzeczywistość... siebie samego. tym samym staje się tym kim nie jestem na prawdę.. stwarzam pozory po to aby...  Ty tego chcesz. nieprawda, fałsz, kłamstwo.. to ta część mnie, której nigdy nie było. ale było coś innego... natchnienie, uczucie i sens.. sens, którego tak bardzo mi brakuje.. motywacja aby zdziałać więcej... wewnętrzny spokój dzięki temu, czym można obdarzyć drugiego człowieka.. teraz.. teraz wszystko ulega zmianie...

Cała nicość.

Pustka w bezsensownym istnieniu jednostki. przepełnienie chronicznym pesymizmem i bezsilność w dążeniu do celu. ile jeszcze sił musze zmarnować aby Ci pomoc. ile obietnic jeszcze musisz złamać abym zauważył prawdę...? kiedy ona jest taka naga i taka oczywista ale... wygląda jak bogini anoreksji na odsysaniu tłuszczu i ma tyle siły... skąd ten upór w Twojej osobie... znowu próbuje poskładać myśli, które pogubiłem po drodze... po raz kolejny przecieram oczy i spoglądam w niebo a tam już nie ma gwiazd... to rozbudza mój ból... starasz się zabrać ile tylko możesz... kierujesz się na pustkowie swojej własnej bezsilności i przegrywasz....bo gdy się ma wszystko, to nie ma już do czego dążyć..

Przebudzenie

Odpocznij małą chwilę

Wygodnie i ciepło

I pozwól mi zapaść

Na zawsze w twe ramiona.

 

Ścigaj mnie w ciemności

Jestem gotów by śnić

Najpierw by dosięgnąć gwiazd

Na skrzydłach złamanego serca.

 

Fale i sygnały

Bronią nas przed życiem

Będę twym strażnikiem

Chroniąc Cię przed niczym.

 

Czy mogę być tym jedynym

Przebijając wszystko w przód

Modlitwy nie potrwają długo

Nim Twa wola się spełni.

 

Chcę się dostać dalej

Wyjść spod cienia gwiazd

Wszystko już gotowe

Twój blask jest wśród nas.

Czy jeszcze tam jesteś ?

Czy mnie potrzebujesz ?

Czy ciągle tam jesteś ?

Prawie Cię nie czuje...

 

Złuda Nadziei

 

W bezsensie bytu bez Twego dotyku gubię rytm życia i schodzę do nikąd

- i nie ma mnie...

Szukając nadziei w tej pustce i ciszy błądzę w ciemności a nicość wciąż krzyczy

- uratuj mnie...

Szalejąc z rozpaczy wśród gniewu i strachu gdzieś w sennej czerwieni zakrzepłej na niebie

- walczymy o siebie...

I dnia już nie widać bo słońce zasnęło zalane czerwienią straconej nadziei

- odeszło w niepamięć...

Kalecząc się trwale błędnymi myślami stoimy w płomieniach i krew nam się pali

- patrzymy w głąb siebie...

Szukając wciąż prawdy ukrytej w marzeniach cierpimy na nowo śniąc we wspomnieniach

- więdniemy bez siebie...

Odchodząc od zmysłów wciąż gonię za cieniem nie czując Twych myśli obcuję z cierpieniem

- i tracę dech w piersiach...

Gdzie kończy się linia mej wytrzymałości zapala się symbol nadludzkiej słabości

- wędruje po zgliszczach...

Wznawiając rytuał gdy ból już przemija nawracam uczucie a ono zabija

- i nie chce zapomnieć...  

Nie dla mnie co nocy ta gwiazda tak świeci wędrując po niebie przyciąga do siebie

- wzleciały anioły...

W złocistej przestrzeni cieplutkiej nadziei w miłości uczucia wspaniałej zawiei

- stajemy na wieki...

Koniec

Stoję na skraju swej wytrzymałości szukając ukojenia którego mi brak

Kaleczę się błądząc bez celu w swojej bezgranicznie pustej podświadomości

Chciałbym odwrócić zdarzenia i wyprostować wszystkie drogi ale...

To tak strasznie boli a ja wcale nie chciałem by tak wyszło

Mimo wszystko próbuję to zmienić - walczę - drżącymi rękami szukając nadziei

Nieświadomie popadłem w głębię swojej autonomicznej szarości

I zwijam się z bólu patrząc na swoją nędzna posturę i zasypiam

Mam nadzieję że gdy się obudzę wszystko będzie inaczej...

The End

I stand on the verge my endurance looking for alleviation which me lack

I hurt erring aimlessly in my boundlessly empty subconscious

I would like to reverse events and to right all roads there now...

This hurts so horibly and I not at all would want so it went out

I in spite of all try this to alter I - fight - trembling hands looking for hope

I fell in depth my autonomic greyness unconsciously

And I wind up with pain looking on my miserable posture and fall asleep

I hope that when I will arise all it will be differently...  

 Uncertain

 

 

Powrót